Czy chcesz prezydenta, który co chwilę zmienia poglądy?

Łukasz Gibała to polityczny kameleon – z Klubu Jagiellońskiego przez PO, Rokitę, Ruch Palikota aż po ruchy miejskie. Każda zmiana koreluje z aktualnym układem sił.

Historia zmian partii Łukasza Gibały: Klub Jagielloński → PO → Rokita → Ruch Palikota → Twój Ruch → ruchy miejskie. Każdy przystanek tej podróży dziwnie dobrze koreluje z aktualnym układem sił politycznych.

Klub Jagielloński PO Rokita Ruch Palikota Twój Ruch

Łukasz Gibała to polityczny kameleon, który z powodzeniem sprzedaje się jako niezależny ekspert od miejskich problemów. Ktoś złośliwy mógłby zapytać czy ten człowiek w ogóle ma jakieś poglądy. W rzeczywistości to człowiek żyjący z setek milionów pożyczonych od ojca, jeżdżący luksusowymi samochodami i wykładający fortunę na własne mieszkanie – trudno o bardziej oderwany od zwykłych ludzi styl życia.

Slalom przez polską politykę

Jego polityczna biografia to osobliwy slalom przez niemal całą mapę polskiej polityki. Startował z prawicowego Klubu Jagiellońskiego, przeskoczył do Platformy Obywatelskiej akurat gdy ta zdobywała władzę, a gdy koniunktura się zmieniła, wylądował w Ruchu Palikota. Dziś zadomowił się w ruchach miejskich, ramię w ramię z Janem Śpiewakiem – człowiekiem aktywnie wspieranym przez PiS. Każdy przystanek tej podróży dziwnie dobrze koreluje z aktualnym układem sił.

Poglądy na zamówienie

Poglądy Gibały mają jedną stałą cechę: zmieniają się wraz z wynikami badań opinii publicznej. Powie wszystko, byle przykuć uwagę kamer i zdobyć kolejne kliknięcia. Specjalnością są efektowne akcje w terenie – sadzenie drzewek, walka z kopciuchami, obrona zieleni – starannie udokumentowane i szeroko rozpowszechniane w mediach społecznościowych.

Najlepiej jednak jego styl działania ilustruje pewna konkretna historia: gdy z wielką pompą stawał w obronie drzew zagrożonych przez linię tramwajową, jednocześnie nie widział żadnego problemu w tym, że firma deweloperska powiązana z jego własnym bratem planowała w tej samej okolicy wyciąć ich znacznie więcej. Aktywizm Gibały najwyraźniej ma swoją cenę – i to dosłownie.